Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inspirations. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inspirations. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 czerwca 2013

ANEMONY I ŚLIMAKI

Dziś pierwszy wolny dzień od kilkunastu. Łapię oddech i piję kawę na tarasie nadrabiając towarzyskie zaległości. Patrzę jak ślimaki zjadły mi czarną malwę choć nie było mnie tylko chwilę. Ślimakowa wojna trwa,chociaż czuję że barbarzyńcy wygrają:) Ale czekając na nich dziś cieszę się słońcem i słucham bez końca http://youtu.be/R5kM7xs7CYI które dostałam od kumpla, zresztą nakręcił sam teledysk który strasznie mi się podoba. Może dlatego że bardzo przypomina rzeczywistość?
Polecam gdyby u kogoś właśnie lało...
Takie historie zawsze budzą w nas obrazy o których już dawno zapomnieliśmy, albo po prostu nie chcemy pamiętać. 
Zatem słucham Llily hates roses, piję pyszne esspreso i zerkam na cudne anemony które wczoraj dostałam. Anemony to moje najbardziej ukochane kwiaty.
Prawda, że cudne? 
Właściwie już lato. Jeszcze 3 tygodnie...

"Show must go on" like Freddy used
to call over twenty years ago...
It doesn't matter that you're lost
and regret most of things you did before.
and so what if we were wrong?
so what if we should have just let it go?
No właśnie, co wtedy...

niedziela, 15 lipca 2012

Razem, blisko siebie na wyciągniecie ręki...

Każdy z nas ma a przynajmniej powinien mieć swój pokój. I nie chodzi mi tutaj o coś namacalnego, tylko o takie wewnętrzne  miejsce gdzie mieszkamy tylko my i nikt nie próbuje nam go zaanektować. Nie strzeżemy drzwi czekając na barbarzyńców bo i tak go nie znajdą. Jedynie mamy nadzieję że nikt, kogo kochamy, nie będzie zmuszał nas aby go tam zaprosić. To czasem jest trudne...


Mamy tam wspomnienia, osoby i pragnienia którymi nie do końca chcemy się dzielić. Czasem sami z siebie na chwilę zapraszamy tam kogoś bliskiego lub zupełnie nieznajomego...



Bywam często w TAMTYM pokoju, a gdy mam trudny dzień, jestem zmęczona, coś się nie uda, gdziekolwiek bym nie była, staram się choć na chwilę tam uciec. I wystarczy zamknąć oczy... W moim pokoju często świat spowalnia, pojawia się szansa że wszystko może być inaczej...  



Mam tam duże okno, przytulny fotel i bardzo miękki dywan. Jest Murakami, Huellebecq, Hatzfeld i Coetzee. Coltraine i Peter Gabriel a ostatnio na chwilę wpadła Lana Del Rey.
I fotografie, i filmy których wymienić nie zdołam. Najfajniesze jest to że nie trzeba tam sprzątać a wszystko od razu da się znaleźć. Czasem mam wrażenie że w moim pokoju na stałe ktoś mieszka bo zawsze wpadam na to
co mi potrzebne. Zadziwiające....


W TAMTYM pokoju ich szukam...są tam urywki obrazów, melodii, smaków i zapachów. Jest tam uczucie dotyku kogoś dawno niewidzianego, zapomniany uśmiech, długo nieodwiedzane miejsce... Spojrzenie ukochanego i wszystkie kiedyś niewypowiedziane słowa. Jest wiele historii , które się nigdy nie zdarzyły a mogłyby, gdyby los nie spłatał mi figla.
Właściwie TAM inspiracje najczęściej same do mnie przychodzą. Czasem udaje się dostrzec to co niedostrzegalne i zrozumieć rzeczy których wcześniej nie mogłam pojąć.
Ten pokój odkryłam przypadkiem dzięki osobie która zmieniła moją codzienność na zawsze w niewyobrażalny sposób. Okropnie dużo MU zawdzięczam.  Na co dzień jest trudno. Czasem daje mi nieźle w kość. Ale dziękuję że jest. To wystarczy...